Górnik Zamek Książ Wałbrzych przegrał z Kingiem Szczecin 86:95 w ramach 5. kolejki PGE Basket Ligi. Wałbrzyszanie zanotowali drugą porażkę w tym sezonie, a Wilki Morskie wygrały po raz czwarty. Świetne spotkanie w ekipie biało-niebieskich rozegrał AJ Rohosy, który zanotował 21 punktów, 5 zbiórek, 4 przechwyty i 2 asysty.
Przed startem spotkania obie ekipy miały bilans 3-1 więc próżno było szukać wyraźnego faworyta. Gospodarze przystąpili do meczu w identycznym zestawieniu personalnym, jak tydzień wcześniej w Gdyni. Goście ze Szczecina przyjechali 10-osobowym rosterem. W pierwszej piątce Górnika wyszli: Mike Scott, Leemet Bockler, Maciej Bojanowski, Michał Nowakowski i AJ Rohosy. Po stronie Kinga pierwsi na parkiet wybiegli: Ondrej Sehnal, Zahir Porter, Przemysław Żołnierewicz, Tomasz Gielo oraz Mikołaj Witliński.
Pierwsza kwarta była niesamowicie ofensywna z obydwu stron. Zawodnicy byli skuteczni zarówno pod koszem, jak i w rzutach z dystansu, co podgrzewało atmosferę w hali Aqua Zdrój. Przyjezdni dobrze weszli w spotkanie, szybko obejmując prowadzenie 5:0. Górnik potrzebował chwilę na złapanie rytmu, ale dość szybko do gry podłączyli się Scott i Nowakowski, potem dorzucił swoje pierwsze punkty Rohosy i było 6:6. Po serii rzutów spod kosza nadeszła seria rzutów zza łuku, w której po stronie biało-niebieskich brylował Nowakowski i po jego dwóch celnych trójkach z rzędu Wałbrzyszanie wyszli na prowadzenie 12:9. Natarcie ofensywne Górnika trwało, kolejną trójkę dorzucił Scott i po 5 minutach gry było 17:11. Czas dla trenera Macieja Majcherka nieco zmienił układ sił - King dobrze zareagował na przerwę i dość szybko dogonił gospodarzy i znowu zrobił się remis, tym razem 19:19. W końcówce pierwszej ćwiartki uaktywnił się także Soprano Szelążek, trafił najpierw trudny rzut z półdystansu, a później zza łuku i ostatecznie po 10 minutach bardzo ofensywnej gry był remis 29:29.
Druga kwarta była zupełnie inna, przynajmniej na początku. Spadła skuteczność rzutów i wynik przez dłuższy czas znacząco się nie zmieniał. Co ważne dla Wałbrzyszan, do punktowania włączyli się Trey Diggs, Kenny Goins i Maciej Bojanowski, a doskonały tego wieczora (ponownie) był Rohosy, który miał po dwóch kwartach dwucyfrową liczbę punktów. Dystans pomiędzy zespołami był cały czas niewielki, dopiero w samej końcówce niemoc gospodarzy w ataku wykorzystali Szczecinianie i to oni ostatecznie prowadzili do przerwy 52:44.
Trzecia kwarta zaczęła się od wielu niecelnych rzutów, po 5 minutach gry było 9:10 i tempo zdobywania punktów nieco spadło w porównaniu do tego, co oglądaliśmy przed przerwą. Co zaskakujące, Górnik w tym momencie spotkania "prowadził" w faulach aż 16:5, co zdecydowanie nie pomagało podopiecznym Andrzeja Adamka w gonieniu rezultatu. Niezwykle intensywnie pod oboma koszami walczył Rohosy, co w pewnym momencie poskutkowało problemami zdrowotnymi i po raz pierwszy tego wieczoru na parkiecie pojawił się Dariusz Wyka. Pojawienie się kapitana dodało jeszcze energii Wałbrzyszanom, niemoc w ataku przełamał akcją 2+1 Soprano, spod kosza trafił Diggs, trójkę dorzucił Curry i przed ostatnią ćwiartką było 70:77.
Ostatnie 10 minut niestety lepiej zaczęli goście, którzy byli skuteczniejsi, walczyli z większym szczęściem na tablicach i dążyli za wszelką cenę do odniesienia zwycięstwa. Biało-niebiescy próbowali się odgryzać, ale skuteczność nie była w niedzielny wieczór na najwyższym poziomie. Na 3:40 przed końcem starcia Górnik przegrywał 74:87 i zanosiło się na drugą w tym sezonie porażkę. Później byliśmy świadkami bardzo dziwnej sekwencji zdarzeń, najpierw "postera" na rywalu zrobił Bojanowski, potem dwa faule techniczne zobaczyli zawodnicy Kinga, punkty z linii dorzucił Bockler, a kolejną trójkę trafił Scott i zdobyło się już tylko 83:88. Górnik walczył do samego końca, ale ostatecznie wyniku nie udało się już odwrócić i biało-niebiescy przegrali po raz drugi w tym sezonie, tym razem wynikiem 86:95.
Górnik od początku tego starcia musiał gonić rezultat i przez większą część spotkania wydawało się, że odwrócenie losów meczu jest w zasięgu podopiecznych Andrzeja Adamka. Więcej trafionych rzutów z gry i na lepszym procencie od rywala jednak nie wystarczyło - King wykonywał aż 35 rzutów wolnych i to one w ogólnym rozrachunku zadecydowały o wyniku. Odpoczywamy, analizujemy i nadal ciężko pracujemy, bo już w najbliższą sobotę gramy w Dąbrowie Górniczej. Wrócimy silniejsi!
gornikwalbrzych.com.pl
Górnik Zamek Książ Wałbrzych inwestuje w młodzież i stawia na nieoczywiste rozwiązania! Szeregi wałbrzyskiej drużyny zasilił perspektywiczny Soprano Szelążek. Trener Andrzej Adamek nie tylko wierzy w ogromny potencjał reprezentanta kadry U20, ale planuje powierzyć mu zupełnie nowe zadania na parkiecie. — Chcemy dać mu szansę gry z piłką w rękach — zapowiada szkoleniowiec. O kulisach transferu, planie na rozwój i defensywnych wyzwaniach przeczytacie w poniższym wywiadzie.
czytaj więcejPolscy kibice doskonale znają go jako wszechstronnego zawodnika, który potrafi nie tylko zdominować strefę podkoszową, ale też skutecznie przymierzyć z dystansu. Po sezonie spędzonym w barwach Trefla Sopot, Kenny Goins przenosi się na Dolny Śląsk, by stać się kluczowym elementem układanki trenera Andrzeja Adamka. Co sprawiło, że zdecydował się na ten krok w swojej karierze i jak wspomina ubiegłoroczną wizytę w wałbrzyskim „Kotle”…? Zapraszamy na rozmowę z nowym, silnym punktem Górnika Zamek Książ Wałbrzych!
czytaj więcejTrener Andrzej Adamek w rozmowie o kulisach ostatnich, głośnych transferów zdradza, dlaczego negocjacje z Mikiem Scottem i Kennym Goinsem trwały aż półtora miesiąca, jak zamierza wykorzystać ich europejskie doświadczenie na parkiecie oraz co jest prawdziwym kluczem do stworzenia drużyny, która porwie wałbrzyskich kibiców.
czytaj więcejMamy dla Was wiadomość, która Was dzisiaj rozgrzeje! Do naszego zespołu dołącza Kenny Goins – zawodnik, który w poprzednim sezonie reprezentował barwy Trefla Sopot, gdzie zdobył Puchar Polski!
czytaj więcejZ przyjemnością informujemy, że do naszego zespołu dołącza Michaelyn Scott – amerykański rozgrywający mierzący 183 cm wzrostu, który w sezonie 2025/2026 reprezentował barwy rumuńskiego CS Municipal Târgu Mureș.
czytaj więcej