sport
koszykowka.sport.walbrzych.pl

Koszykówka w Wałbrzychu i okolicach, wałbrzyska koszykówka.

Ostatnio komentowane
Publikowane na tym serwisie komentarze są tylko i wyłącznie osobistymi opiniami użytkowników. Serwis nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za ich treść. Użytkownik jest świadomy, iż w komentarzach nie może znaleźć się treść zabroniona przez prawo.
Data newsa: 2009-04-02 07:59

Ostatni komentarz: Tak wiemy, że dzisiaj Prima Aprilis :)
dodany: 2009.04.01 07:43:39
przez: Mateo
czytaj więcej
Data newsa: 2009-02-04 08:34

Ostatni komentarz: Nigdy sie nie poddamy.nigdy nie poddamy sie!!!
Podobno "Nadzieja umiera ostatnia"
dodany: 2009.02.09 14:29:44
przez: AdeKSG
czytaj więcej
Data newsa: 2009-01-31 20:03

Ostatni komentarz: Bravo dla zarządu dzięki któremu Górnik spadnie do 1 ligi! :(
dodany: 2009.02.01 17:54:15
przez: AdeKSG
czytaj więcej
Data newsa: 2008-09-05 22:48

Ostatni komentarz: i oby tak bylo w sezonie!!!1
dodany: 2008.09.06 09:51:52
przez: ksg
czytaj więcej
Data newsa: 2008-08-25 21:17

Ostatni komentarz: ktos wie czy Jelonka zmienila w kosza nazwe na Spartakusa czy to moze pomylka tych ze stronki sportowa.com.pl???
dodany: 2008.08.26 08:23:10
przez: KSG
czytaj więcej
POLECAMY
Walczący i zespołowy Górnik wygrywa z Arką Gdynia
2026-10-31 13:50

Górnik Zamek Książ Wałbrzych pokonał AMW Arkę Gdynia 95:88 w 4. kolejce PGE Basket Ligi. Biało-niebiescy od początku spotkania narzucili swoje tempo gry, dzielili się piłką i byli bardzo skuteczni zarówno w akcjach podkoszowych, jak i zza łuku. Dla Wałbrzyszan to trzecie zwycięstwo z rzędu w trwającym sezonie, w tym drugie wyjazdowe. Po stronie Górnika najlepiej punktowali Mike Scott (14), Leemet Bockler (12) i Michał Nowakowski (12).


Górnik do Gdyni wybrał się wyjątkowo w 12-osobowej rotacji, a do składu dołączył Maksymilian Karwik. Poszerzenie rotacji jest związane z lekkim urazem kapitana zespołu Dariusza Wyki, którego nabawił się w środku tygodnia. W pierwszej piątce gości wybiegli więc: Mike Scott, Leemet Bockler, Maciej Bojanowski, Michał Nowakowski oraz AJ Rohosy. Gospodarze przystąpili do swojego trzeciego domowego meczu w sezonie bez jednego z liderów - Kamila Łączyńskiego, który również zmaga się z urazem. Arka rozpoczęła w zestawieniu: Kasper Suurorg, Alex Stein, Jakub Garbacz, Jaquan Lawrence i Mate Vucić.

 

Od początku spotkania obie ekipy "pchały" piłkę pod kosz, gdzie byliśmy świadkami pojedynków Rohosy-Vucić, i obaj w swoich akcjach byli skuteczni. Granie punkt za punkt sprzyjało atrakcyjności spotkania i po 5 minutach gry wynik brzmiał 12:12, a po 5 "oczek" na koncie mieli Scott i Stein. Trener Andrzej Adamek miał dużo większy komfort w kontekście szerokości składu, a pojawienie się na parkiecie Treya Diggsa, Kenny'ego Goinsa, Rona Curry'ego, Soprano Szelążka i Macieja Puchalskiego (po raz pierwszy w sezonie!) otworzyło wszystkich zawodników i każdy z nich dokładał swoją cegiełkę do wyniku drużyny. Najbardziej pozytywnie pokazali się dwaj ostatni, Puchalski walczył o zbiórki w ataku i wykończył akcję "2+1", a Szelążek równo z syreną końcową trafił zza łuku i biało-niebiescy prowadzili po 10 minutach 22:20.

 

Od pierwszej akcji drugiej kwarty Wałbrzyszanie kontynuowali swoją doskonałą grę po obu stronach parkietu, Soprano grał świetnie w obronie i rozpoczął drugą ćwiartkę od kolejnej trójki, później swoje dołożyli Goins i Diggs i ten fragment meczu goście wygrywali aż 18:0, a w całym meczu prowadzili 37:20. Górnik trafiał zza łuku, penetrował pod kosz, świetnie podaniami swoich partnerów obsługiwał Curry (7 asyst w pierwszej połowie) i to otwierało granie przyjezdnym. W końcówce drugiej kwarty Arka się obudziła, zaczęła trafiać zza łuku i po kolejnej trójce trener Andrzej Adamek zdecydował się wziąć czas. Po przerwie do dobrej gry po atakowanej stronie parkietu wrócili biało-niebiescy, kolejne celne rzuty zza łuku dołożyli Scott i Nowakowski i ostatecznie to goście prowadzili po 20 minutach 52:44.

 

Trzecią kwartę ponownie fantastycznie rozpoczęli przyjezdni, którzy trzymali twardą defensywę i seryjnie trafiali do kosza rywali - Nowakowski, Bockler i Puchalski zza łuku, "and one" Miśka i niesportowy faul Suurorga zamieniony na dwa celne wolne Goinsa i w pewnym momencie zrobiło się aż 70:50. Kapitalna obrona przekładała się na komfort grania w ataku, różnorodność rozwiązań, regularne łamanie pierwszej linii obrony Arki i otwierania rzucających. Ponownie w końcówce kwarty gospodarze wzięli się za odrabianie strat i część z nich udało się odrobić przy akompaniamencie wspierających kibiców, ale ostatecznie to Wałbrzyszanie przed czwartą ćwiartką prowadzili 72:58.

 

Od początku ostatniej kwarty do zdobywania punktów włączyli się (wreszcie!) Curry i Diggs i nieco odciążyli kolegów, co pozwoliło biało-niebieskim prowadzić 81:64. Obie drużyny były agresywne, co przekładało się też na faule - zarówno Arka, jak i Górnik były na limicie już po 3 minutach gry. Trzeba więc było nieco odpuścić, a to otworzyło akcje indywidualne Curry'emu i Scottowi, dało też więcej przestrzeni pod koszem Vuciciowi i znowu graliśmy punkt za punkt, co bardzo odpowiadało przyjezdnym. Na 2,5 minuty do końca goście prowadzili 88:76 i wydawało się, że kwestia zwycięstwa jest już rozstrzygnięta. Gdynianie są jednak drużyną doświadczoną i bardzo pewną siebie, co pokazali w końcówce liderzy - najpierw Stein trafił ważną trójkę, później Suurorg wykorzystał rzuty wolne i na 1:18 przed ostatnią syreną było już tylko 90:85. Wtedy jednak po raz kolejny dał o sobie znać charakter drużyny Andrzeja Adamka, która wydzierała piłki rywalom, zbierała i grała cierpliwie. Pomimo problemów w końcówce, ostatecznie przyjezdnym udało się dowieźć wynik do końca i zwyciężyć 95:88.

 

Niedzielne spotkanie w Gdyni było kolejnym naprawdę bardzo dobrym występem całej drużyny Górnika. Punktowali wszyscy, którzy pojawili się na parkiecie i to z pewnością cieszy zarówno kibiców, jak i sztab szkoleniowy Wałbrzyszan. Brak Dariusza Wyki nie był wyrwą w składzie, a szansą dla Macieja Puchalskiego, którą ten wykorzystał w 100%. Podobnie Szelążek, który na parkiecie spędził niecałe 12 minut, ale drużyna z nim była aż +17, a sam Soprano w tym czasie wyłączył z gry Steina. W końcówce znowu dali o sobie znać liderzy - Curry i Scott, a Goins na pozycji numer "5" dał bardzo dużo jakości i dodatkowy atut w ataku w postaci rzutów zza łuku. Taki Górnik ogląda się z przyjemnością. Jedziemy dalej!

 

gornikwalbrzych.com.pl


Wróć
dodaj komentarz | Komentarze: