sport
koszykowka.sport.walbrzych.pl

Koszykówka w Wałbrzychu i okolicach, wałbrzyska koszykówka.

Ostatnio komentowane
Publikowane na tym serwisie komentarze są tylko i wyłącznie osobistymi opiniami użytkowników. Serwis nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za ich treść. Użytkownik jest świadomy, iż w komentarzach nie może znaleźć się treść zabroniona przez prawo.
Data newsa: 2009-04-02 07:59

Ostatni komentarz: Tak wiemy, że dzisiaj Prima Aprilis :)
dodany: 2009.04.01 07:43:39
przez: Mateo
czytaj więcej
Data newsa: 2009-02-04 08:34

Ostatni komentarz: Nigdy sie nie poddamy.nigdy nie poddamy sie!!!
Podobno "Nadzieja umiera ostatnia"
dodany: 2009.02.09 14:29:44
przez: AdeKSG
czytaj więcej
Data newsa: 2009-01-31 20:03

Ostatni komentarz: Bravo dla zarządu dzięki któremu Górnik spadnie do 1 ligi! :(
dodany: 2009.02.01 17:54:15
przez: AdeKSG
czytaj więcej
Data newsa: 2008-09-05 22:48

Ostatni komentarz: i oby tak bylo w sezonie!!!1
dodany: 2008.09.06 09:51:52
przez: ksg
czytaj więcej
Data newsa: 2008-08-25 21:17

Ostatni komentarz: ktos wie czy Jelonka zmienila w kosza nazwe na Spartakusa czy to moze pomylka tych ze stronki sportowa.com.pl???
dodany: 2008.08.26 08:23:10
przez: KSG
czytaj więcej
POLECAMY
Rollercoaster w hali Aqua Zdrój! Zatrzymujemy Dziki!
2026-10-19 11:44

Górnik Zamek Książ Wałbrzych pokonał Dziki Warszawa 74:71 w ramach 3. kolejki PGE Basket Ligi. W Hali Aqua Zdrój byliśmy świadkami kapitalnego widowiska, pełnego zwrotów akcji i fantastycznej atmosfery na trybunach. Wałbrzyszanie wygrali drugie z rzędu spotkanie i umocnili się w górnej połówce tabeli. Najlepiej w ekipie biało-niebieskich punktowali Trey Diggs (19) i Mike Scott (12).


Górnik przystępował do spotkania 3. kolejki w pełnym, 12-osobowym składzie. Poza 11., która była obecna w rosterze trenera Andrzeja Adamka, do drużyny dołączył Maksymilian Karwik. W pierwszej piątce gospodarzy wybiegli Mike Scott, Leemet Bockler, Maciej Bojanowski, Kenny Goins i Dariusz Wyka. Goście z Warszawy przyjechali na Dolny Śląsk 11-osobowym rosterem, a jako pierwsi na parkiet wybiegli: Austin Luke, Joseph Girard III, Quan Jackson, Krzysztof Kempa i Osunbowale Osunniyi.

 

Pierwsza kwarta od początku narzuciła nam bardzo wysokie tempo spotkania czyli coś, do czego przyzwyczaiły Dziki w trwającym sezonie. Fakty są jednak takie, że to gospodarze odnajdywali się w takiej grze znacznie lepiej i przy ogromnym tumulcie w hali Aqua Zdrój po niespełna 4 minutach gry prowadzili 14:8. W grze Górnika zaczęło funkcjonować rzucanie zza łuku - już na początku spotkania odblokowali swoje celowniki Scott, Goins oraz Bockler. Dla Warszawian 6 z 8 punktów zdobył Girard i to on trzymał cały atak przyjezdnych na swoich barkach. Po czasie dla trenera Marko Legovicha graliśmy już głównie punkt za punkt, a przy stanie 15:12 dla gospodarzy trener Adamek zdecydował się na pierwsze zmiany w biało-niebieskiej drużynie. Po zmianach jakość gry nie spadła, a kapitalnie do gry wprowadzili się chociażby Trey Diggs czy (ponownie!) Michał Nowakowski. Ostatecznie Wałbrzyszanie wygrali pierwszą ćwiartkę 24:16, przy zawrotnych 50% zza łuku i jednocześnie zaledwie 35% z gry ekipy Dzików.

 

Druga kwarta wyglądała zupełnie inaczej, tempo zdobywania punktów znacząco spadło i oba zespoły potrzebowały przełamania, by znowu złapać rytm. Przełamanie szybciej przyszło do gości, którzy w niespełna 4 minuty odrobili straty, na tablicy wyników zrobiło się 28:28, a Górnik był już na limicie fauli. Wydawało się, że to Warszawianie zaczynają przejmować kontrolę nad meczem, ale właśnie wtedy byliśmy świadkami kapitalnej sekwencji po stronie podopiecznych Andrzeja Adamka - najpierw Nowakowski trafił spod kosza po zespołowej akcji, później kapitalnym blokiem popisał się Ron Curry, a w kontrze piłkę z góry zapakował Bockler i było 32:28. Po kilku chwilach gościom jednak znowu udało się "dojechać z wynikiem" i od stanu 34:34 gra toczyła się już głównie punkt za punkt. W samej końcówce drugiej kwarty gospodarze (podobnie jak w Ostrowie!) wzięli sprawy w swoje ręce, trójkę trafił Diggs, rzuty wolne trafił Curry i ostatecznie gospodarze prowadzili po 20 minutach 42:39.

 

Po zmianie stron zaczęliśmy bardzo dobrze, od trafionego lay upa Mike'a i celnych rzutów wolnych Bojana i wydawało się, że będziemy odjeżdżać z wynikiem (46:39). Wtedy jednak "God Mode" włączył Joseph Girard, trafił trzy trójki z rzędu, dwie kolejne dorzucił Michał Krasuski i z +7 zrobiło sie -8. Wałbrzyszanie przez całą kwartę szukali przełamania, ale nie licząc krótkich epizodów, ta ćwiartka była zdecydowanie zdominowana przez rywala. W samej końcówce udało się jednak odrobić 4 punkty i ostatecznie przed czwartą kwartą przegrywaliśmy 55:62.

 

Ostatnie 10 minut rozpoczęło się od grania punkt za punkt i po 2 minutach gry było 59:65. Co ważne - mecz pozostawał otwarty i to dawało szansę Wałbrzyszanom na dogonienie przyjezdnych. W kolejnych minutach powtórzył się scenariusz sprzed tygodnia i gospodarze zaczęli grać fenomenalną obronę, co przełożyło się na zaledwie 3 stracone punkty w 4 minuty, a wynik brzmiał już tylko 62:65. Świetna gra defensywna nakręcała grę w ataku - faulowany przy rzucie zza łuku Scott wykorzystał wszystkie rzuty wolne, a następnie w kontrze Diggs trafił za trzy i Górnik wrócił na prowadzenie 68:65. Nerwówka trwała do ostatnich sekund, ale gospodarze zachowali zimną krew i z pomocą fantastycznych kibiców odnieśli zwycięstwo 74:71.

 

Górnik z drugim z rzędu zwycięstwem w trwającym sezonie PGE Basket Ligi. W tym meczu widzieliśmy wszystko - doskonałe fragmenty w ataku gospodarzy, fantastyczną grę w obronie, bardzo trudne momenty, wpływ kibiców, którzy zamrozili rękę rywala w najważniejszym momencie i wielki powrót do domu. Czas na odpoczynek, wnioski i kolejne wyzwanie - tym razem w Gdyni.

 

gornikwalbrzych.com.pl


Wróć
dodaj komentarz | Komentarze: