Górnik Zamek Książ Wałbrzych pokonał Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski 81:65 w ramach meczu 2. kolejki PGE Basket Ligi. Wałbrzyszanie przegrywali wysoko do przerwy, ale zagrali nieprawdopodobną drugą połowę i ostatecznie wywieźli z Wielkopolski cenne dwa punkty i pierwsze zwycięstwo w sezonie 2026/2027.
Wałbrzyszanie udali się do Ostrowa Wielkopolskiego w identycznym, 11-osobowym, składzie jak tydzień wcześniej do Włocławka. W planach Andrzeja Adamka nie było tylko kontuzjowanego Ike Smitha oraz Maksymiliana Karwika i Filipa Drzazgi. Stalówka również przystąpiła do poniedziałkowego starcia z 11-osobowym rosterem, a jako pierwsi na parkiet wybiegli Jaylin Hunter, Taijon Jones, Daniel Gołębiowski, Karl Lips i Viacheslav Bobrov. Górnik rozpoczął mecz w 3mk Arenie Ostrów piątką: Mike Scott, Leemet Bockler, Maciej Bojanowski, Kenny Goins oraz Dariusz Wyka.
Spotkanie rozpoczęło się od nieśmiałej wymiany ciosów - dla gospodarzy dwukrotnie spod kosza trafił Gołębiowski, dla gości Bockler i Goins i było 4:4. Bardzo szybko jednak Ostrowianie złapali rytm, Gołębiowski dorzucił trójkę, a dwie kolejne trafił Lips i ze stanu remisowego zrobiło się 4:13. Trener Adamek zmuszony był do szybkiej reakcji, a na parkiecie po raz pierwszy pojawili sie Ron Curry, Trey Diggs i AJ Rohosy. Ten ostatni, podobnie jak tydzień wcześniej we Włocławku, szybko rozruszał grę w ataku, skutecznie wykończył dwie akcje pod koszem i dzięki temu wynik nie odjeżdżał. Defensywa Wałbrzyszan największe problemy miała z Karlem Lipsem, który po 7 minutach gry miał na koncie już 11 "oczek" i nakręcał całą grę gospodarzy. W drugiej części pierwszej kwarty na parkiecie po raz pierwszy pojawili się Soprano Szelążek i Michał Nowakowski i postawili się twardo rywalom w defensywie, ale niestety atak przyjezdnych wciąż szedł jak po grudzie. Ostatecznie pierwsze 10 minut zakończyło się rezultatem 12:25 i wstydliwą statystyką 0/9 zza łuku.
Druga ćwiartka rozpoczęła się od kolejnej celnej trójki Ostrowian - tym razem trafił Aleksander Wiśniewski. Po stronie Wałbrzyszan z kolei najlepiej wyglądali ci, którzy pojawili się na parkiecie najpóźniej - Szelążek i Nowakowski szybko dorzucili kilka punktów i wspólnie z Rohosym byli najlepszymi strzelcami Górnika, a wynik brzmiał 20:33. Ostrowianie trafiali na niezłym procencie, a biało-niebiescy ciągle nie potrafili przełamać się w rzutach "za 3". Trener Adamek szukał rozwiązań i w pewnym momencie wpuścił na parkiet Nowakowskiego na pozycję numer 3 i właśnie wtedy udało się przełamać impas, a "Misiek" trafił pierwszą trójkę dla gości przy wyniku 31:42 w 18. minucie meczu. Do przerwy wyniku nie udało się już podreperować i ostatecznie gospodarze prowadzili pewnie 44:33.
Górnik fenomenalnie wszedł w drugą połowę i bardzo szybko ruszył do odrabiania strat. Niezwykle istotna była obrona, a znacznie silniejsza pozwoliła na napędzanie się szybkich ataków, które kończyli Wyka, Goins i Bockler i po 3 minutach trzeciej kwarty zrobiło się już tylko 44:47. Goście ani myśleli spuszczać z tonu i kontynuowali pogoń, a po kilku kolejnych posiadaniach i celnych rzutach wolnych Goinsa po raz pierwszy od początku spotkania mieliśmy wynik remisowy - 49:49. Trener Urban próbował wszystkiego, ustawił nawet na chwilę obronę strefową i właśnie wtedy byliśmy świadkami akcji meczu - alley-oopa Scotta do Goinsa, który dał biało-niebieskim pierwsze prowadzenie w meczu (51:50). Kilkanaście sekund później wpadła też kolejna trójka, tym razem autorstwa Mike Scotta i to pozwoliło Wałbrzyszanom uwierzyć, że ten mecz można wygrać, a po trzeciej kwarcie goście sensacyjnie prowadzili 58:54.
Ostatnia ćwiartka rozpoczęła się równie doskonale - od trójki Michała Nowakowskiego. Festiwal fenomenalnej gry w obronie trwał i sukcesywne, spokojne budowanie przewagi również. Po jednym z kontrataków akcję z góry skończył Bockler, dając Górnikowi prowadzenie 63:57. W najważniejszej fazie meczu obudził się również ten, któremu w tym meczu nie wychodziło absolutnie nic - Trey Diggs miał 0/7 z gry, ale w samej końcówce wrócił na parkiet, trafił trzy trójki i zamknął rywalizację. Ostatecznie Wałbrzyszanie wygrali na niezwykle gorącym terenie 81:65 i zaliczyli pierwszą wygraną w sezonie 2026/2027.
Konia z rzędem temu, kto zakładał po pierwszej połowie, że ten mecz można wygrać i to tak zdecydowanie. Górnik zagrał niemożliwą drugą połowę, w której pozwolił Stali trafić zaledwie 5 (słownie: pięć!!!!!) rzutów z gry w 20 minut. Defensywny majstersztyk, górniczy charakter i heroiczna walka dały biało-niebieskim pierwsze dwa punkty w sezonie 2026/2027. Let's gooooooo!
gornikwalbrzych.com.pl
Trener Andrzej Adamek w rozmowie o kulisach ostatnich, głośnych transferów zdradza, dlaczego negocjacje z Mikiem Scottem i Kennym Goinsem trwały aż półtora miesiąca, jak zamierza wykorzystać ich europejskie doświadczenie na parkiecie oraz co jest prawdziwym kluczem do stworzenia drużyny, która porwie wałbrzyskich kibiców.
czytaj więcejMamy dla Was wiadomość, która Was dzisiaj rozgrzeje! Do naszego zespołu dołącza Kenny Goins – zawodnik, który w poprzednim sezonie reprezentował barwy Trefla Sopot, gdzie zdobył Puchar Polski!
czytaj więcejZ przyjemnością informujemy, że do naszego zespołu dołącza Michaelyn Scott – amerykański rozgrywający mierzący 183 cm wzrostu, który w sezonie 2025/2026 reprezentował barwy rumuńskiego CS Municipal Târgu Mureș.
czytaj więcejPo latach zbierania doświadczeń w innych klubach, Maciej Żmudzki wraca do miejsca, w którym stawiał swoje pierwsze koszykarskie kroki. Wychowanek Górnika Wałbrzych w szczerej rozmowie opowiada o emocjach towarzyszących powrotowi w rodzinne strony, dojrzałości, jaką zyskał na ligowych parkietach oraz o tym, dlaczego ponad indywidualne statystyki stawia twardą, zespołową walkę.
czytaj więcejWielkie koszykarskie emocje czuć było w Bielawa Miasto w minioną niedzielę! Ponad 50 zawodników z całego regionu i różnych zakątków Polski stworzyło niesamowite widowisko na nowo wyremontowanym boisku do koszykówki! W turnieju zorganizowanym przez Ośrodek Sportu i Rekreacji w Bielawie do walki stanęło 10 zespołów w kategorii OPEN oraz 3 drużyny w kategorii U15. Na parkiecie kibice oglądali reprezentantów: Bielawy, Dzierżoniowa, Wałbrzycha, Świdnicy, Piławy, Kłodzka, a nawet odległego Poznania!
czytaj więcej