sport
koszykowka.sport.walbrzych.pl

Koszykówka w Wałbrzychu i okolicach, wałbrzyska koszykówka.

Ostatnio komentowane
Publikowane na tym serwisie komentarze są tylko i wyłącznie osobistymi opiniami użytkowników. Serwis nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za ich treść. Użytkownik jest świadomy, iż w komentarzach nie może znaleźć się treść zabroniona przez prawo.
Data newsa: 2009-04-02 07:59

Ostatni komentarz: Tak wiemy, że dzisiaj Prima Aprilis :)
dodany: 2009.04.01 07:43:39
przez: Mateo
czytaj więcej
Data newsa: 2009-02-04 08:34

Ostatni komentarz: Nigdy sie nie poddamy.nigdy nie poddamy sie!!!
Podobno "Nadzieja umiera ostatnia"
dodany: 2009.02.09 14:29:44
przez: AdeKSG
czytaj więcej
Data newsa: 2009-01-31 20:03

Ostatni komentarz: Bravo dla zarządu dzięki któremu Górnik spadnie do 1 ligi! :(
dodany: 2009.02.01 17:54:15
przez: AdeKSG
czytaj więcej
Data newsa: 2008-09-05 22:48

Ostatni komentarz: i oby tak bylo w sezonie!!!1
dodany: 2008.09.06 09:51:52
przez: ksg
czytaj więcej
Data newsa: 2008-08-25 21:17

Ostatni komentarz: ktos wie czy Jelonka zmienila w kosza nazwe na Spartakusa czy to moze pomylka tych ze stronki sportowa.com.pl???
dodany: 2008.08.26 08:23:10
przez: KSG
czytaj więcej
POLECAMY
Nieprawdopodobna II połowa dała zwycięstwo Górnikowi
2026-10-13 11:41

Górnik Zamek Książ Wałbrzych pokonał Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski 81:65 w ramach meczu 2. kolejki PGE Basket Ligi. Wałbrzyszanie przegrywali wysoko do przerwy, ale zagrali nieprawdopodobną drugą połowę i ostatecznie wywieźli z Wielkopolski cenne dwa punkty i pierwsze zwycięstwo w sezonie 2026/2027.


Wałbrzyszanie udali się do Ostrowa Wielkopolskiego w identycznym, 11-osobowym, składzie jak tydzień wcześniej do Włocławka. W planach Andrzeja Adamka nie było tylko kontuzjowanego Ike Smitha oraz Maksymiliana Karwika i Filipa Drzazgi. Stalówka również przystąpiła do poniedziałkowego starcia z 11-osobowym rosterem, a jako pierwsi na parkiet wybiegli Jaylin Hunter, Taijon Jones, Daniel Gołębiowski, Karl Lips i Viacheslav Bobrov. Górnik rozpoczął mecz w 3mk Arenie Ostrów piątką: Mike Scott, Leemet Bockler, Maciej Bojanowski, Kenny Goins oraz Dariusz Wyka.

 

Spotkanie rozpoczęło się od nieśmiałej wymiany ciosów - dla gospodarzy dwukrotnie spod kosza trafił Gołębiowski, dla gości Bockler i Goins i było 4:4. Bardzo szybko jednak Ostrowianie złapali rytm, Gołębiowski dorzucił trójkę, a dwie kolejne trafił Lips i ze stanu remisowego zrobiło się 4:13. Trener Adamek zmuszony był do szybkiej reakcji, a na parkiecie po raz pierwszy pojawili sie Ron Curry, Trey Diggs i AJ Rohosy. Ten ostatni, podobnie jak tydzień wcześniej we Włocławku, szybko rozruszał grę w ataku, skutecznie wykończył dwie akcje pod koszem i dzięki temu wynik nie odjeżdżał. Defensywa Wałbrzyszan największe problemy miała z Karlem Lipsem, który po 7 minutach gry miał na koncie już 11 "oczek" i nakręcał całą grę gospodarzy. W drugiej części pierwszej kwarty na parkiecie po raz pierwszy pojawili się Soprano Szelążek i Michał Nowakowski i postawili się twardo rywalom w defensywie, ale niestety atak przyjezdnych wciąż szedł jak po grudzie. Ostatecznie pierwsze 10 minut zakończyło się rezultatem 12:25 i wstydliwą statystyką 0/9 zza łuku.

 

Druga ćwiartka rozpoczęła się od kolejnej celnej trójki Ostrowian - tym razem trafił Aleksander Wiśniewski. Po stronie Wałbrzyszan z kolei najlepiej wyglądali ci, którzy pojawili się na parkiecie najpóźniej - Szelążek i Nowakowski szybko dorzucili kilka punktów i wspólnie z Rohosym byli najlepszymi strzelcami Górnika, a wynik brzmiał 20:33. Ostrowianie trafiali na niezłym procencie, a biało-niebiescy ciągle nie potrafili przełamać się w rzutach "za 3". Trener Adamek szukał rozwiązań i w pewnym momencie wpuścił na parkiet Nowakowskiego na pozycję numer 3 i właśnie wtedy udało się przełamać impas, a "Misiek" trafił pierwszą trójkę dla gości przy wyniku 31:42 w 18. minucie meczu. Do przerwy wyniku nie udało się już podreperować i ostatecznie gospodarze prowadzili pewnie 44:33.

 

Górnik fenomenalnie wszedł w drugą połowę i bardzo szybko ruszył do odrabiania strat. Niezwykle istotna była obrona, a znacznie silniejsza pozwoliła na napędzanie się szybkich ataków, które kończyli Wyka, Goins i Bockler i po 3 minutach trzeciej kwarty zrobiło się już tylko 44:47. Goście ani myśleli spuszczać z tonu i kontynuowali pogoń, a po kilku kolejnych posiadaniach i celnych rzutach wolnych Goinsa po raz pierwszy od początku spotkania mieliśmy wynik remisowy - 49:49. Trener Urban próbował wszystkiego, ustawił nawet na chwilę obronę strefową i właśnie wtedy byliśmy świadkami akcji meczu - alley-oopa Scotta do Goinsa, który dał biało-niebieskim pierwsze prowadzenie w meczu (51:50). Kilkanaście sekund później wpadła też kolejna trójka, tym razem autorstwa Mike Scotta i to pozwoliło Wałbrzyszanom uwierzyć, że ten mecz można wygrać, a po trzeciej kwarcie goście sensacyjnie prowadzili 58:54.

 

Ostatnia ćwiartka rozpoczęła się równie doskonale - od trójki Michała Nowakowskiego. Festiwal fenomenalnej gry w obronie trwał i sukcesywne, spokojne budowanie przewagi również. Po jednym z kontrataków akcję z góry skończył Bockler, dając Górnikowi prowadzenie 63:57. W najważniejszej fazie meczu obudził się również ten, któremu w tym meczu nie wychodziło absolutnie nic - Trey Diggs miał 0/7 z gry, ale w samej końcówce wrócił na parkiet, trafił trzy trójki i zamknął rywalizację. Ostatecznie Wałbrzyszanie wygrali na niezwykle gorącym terenie 81:65 i zaliczyli pierwszą wygraną w sezonie 2026/2027.

 

Konia z rzędem temu, kto zakładał po pierwszej połowie, że ten mecz można wygrać i to tak zdecydowanie. Górnik zagrał niemożliwą drugą połowę, w której pozwolił Stali trafić zaledwie 5 (słownie: pięć!!!!!) rzutów z gry w 20 minut. Defensywny majstersztyk, górniczy charakter i heroiczna walka dały biało-niebieskim pierwsze dwa punkty w sezonie 2026/2027. Let's gooooooo!

 

gornikwalbrzych.com.pl


Wróć
dodaj komentarz | Komentarze: